Blog > Komentarze do wpisu
48.

Po długich nocach spędzonych ze statystyką, antropologią i innymi takimi w końcu znalazłam chwilę, żeby sobie przypomnieć, że coś takiego jak ten blog istnieje.

W zeszłym roku pisałam o Kobiecej Transsmisji, tym razem też muszę coś wspomnieć na ten temat. Tym razem napiszę coś więcej, ponieważ mogę zrobić to z bardziej zaangażowanego punktu widzenia, niż tylko słuchaczki jednego koncertu.

W tym roku byłam na (prawie) wszystkich koncertach i muszę przyznać, że IV małopolski lady fest stawia sobie wysoko poprzeczkę na przyszły rok! Nie napiszę o wszystkim, ale wspomnę tylko, że absolutnie każdy koncert był co najmniej bardzo okej. Dzisiaj tylko o moich faworytach bądź tym, co w jakiś sposób zapadło mi w pamięci.

Translola. Jedyny minus jest po stronie publiczności - bardzo brakowało mi pogo, bardzo, bardzo. Wiem, sama mogłam zacząć, kajam się. W ogóle jestem szczęśliwą posiadaczką płyty Transloli i muszę przyznać, że to bardzo dobre wydawnictwo, na żywo równie dobre, jak nie lepsze. Gościnny występ Siwej też in plus.

Mary Ocher. Boże, Bożenko. Nie wiem, co napisać. Nie dlatego, że mi brakuje słów z zachwytu, no bo wcale nie. No bo wcale to nie jest mój typ muzyki, ekspresji czy jakkolwiek by to inaczej nazwać. Ale kobieta ma coś w sobie, że się to słucha. No nie wiem.

Drekoty. Drekoty! DREKOTY! Cudowne! Boskie! Nieziemskie! Miłość! Małe love sprzed koncertu, zamieniło się w ogromne wielkie love! No cudne, cudne! Wyszły na scenę i już było cudnie. Zaczęły grać - ochy i achy w powietrzu. Nawet pomyłki dziewczyny były tak urocze, że jak dla mnie mogły się mylić cały czas, non stop i nieprzerwanie. Płytę kupujcie i słuchajcie wszyscy, i na koncerty koniecznie chodźcie jak macie okazje!

I koncert finałowy. Niezwykły, bo na trzy kapele grające w Fortach Kleparz, znajdą się tu wszystkie trzy.

Joanna Słowińska i Wojtek Fedkowicz 'Noise  Trio'. Nie wiem, co o nich napisać. Specyficzne. Folk? Elektronika? Nie wiem. Naprawdę, nie potrafię określić. Ale bardzo przyjemne dla ucha. "Panna zielna" (ze składanki Transsmisji nawiasem mówiąc) najbardziej mi się wbiła w uszy.

Ballady i Romanse. Nie słyszeliście? To posłuchajcie koniecznie. Siostry Wrońskie, jedna znana z Pustek, druga nie. Dobre teksty ('twoje nazwisko w czarnej ramce' <3), perfekt wykonanie na żywo. No i jeszcze jeden ogromny plus - zapowiedzi piosenek - cudeńka. Nie każdemu musi pasować taki klimat; mi bardzo przypominają CocoRosie. Dla mnie bomba.

Iva Nova. Ostatnie w kolejce do opisania, choć same w sobie są absolutnie nie do opisania! Co za energia! Co za moc! Niesamowite, naprawdę. Dawka porządnej muzyki z Rosji. Dziewczyny mają chyba nieograniczoną energię. Dały czadu na sam koniec. Chyba największe brawa, jakie słyszałam na tegorocznym festiwalu poszły właśnie do nich. Nie dziwię się.


Festiwal, według mnie, wypadł rewelacyjnie. Gdyby tylko publiczność była większa. Ale ze strony organizatorów (świetnych ludzi, tak nawiasem mówiąc!) wszystko pięknie. Bardzo, bardzo jestem ciekawa V edycji Transsmisji. 

PS

Zdjęcia niepodpisane pochodzą z fb Transsmisji.

sobota, 24 listopada 2012, hiddenfate